------------------------------
O BLOGU:

Blog poświęcony Bogu. Modlitwa. Przemyślenia duchowe. Zwykła codzienność, prześwietlona promieniami Miłosierdzia Bożego. Opowieść o życiu z Bogiem, oczami zwykłej mężatki. Zapraszam!

Nie wyrażam zgody na wykorzystywanie, oraz kopiowanie zdjęć z mojego bloga.

Blog istnieje od 28.02.2012r
Licznik odwiedzin:

Goście on-line:

------------------------------

KONTAKT

NAPISZ DO MNIE


------------------------------

KSIĄŻKI - POLECAM DO PRZECZYTANIA:

"DZIENNICZEK"
Św. s. M. Faustyna Kowalska

"EWA CZUJE INACZEJ"
Jacek Pulikowski

"KROKODYL DLA UKOCHANEJ"
Jacek Pulikowski

"MIEJSCE PŁCIOWOŚCI W MIŁOŚCI"
Jacek Pulikowski

"JAK WYGRAĆ KOBIECOŚĆ. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Marek Dziewiecki

"JAK WYGRAĆ MACIERZYŃSTWO. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Jadwiga i Jacek Pulikowscy

"JAK WYGRAĆ MAŁŻEŃSTWO. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Mariola i Piotr Wołochowiczowie

"JAK WYGRAĆ OJCOSTWO. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Jacek Pulikowski

"O KOBIECOŚCI"
Jadwiga Pulikowska

"JAK BUDOWAĆ WIĘZI W RODZINIE"
Jacek Pulikowski

"OJCIEC REAKTYWACJA
Czyli jak silny facet buduje silną rodzinę
"
Jacek Pulikowski
o. Zdzisław Wojciechowski
Mariusz Tyczyński

"O NAŚLADOWANIU CHRYSTUSA"
Tomasz a' Kempis

"MAMO, TO MOJE ŻYCIE"
H. Cloud, J. Townsend

"WIELORYB NIE MOŻE LATAĆ"
Max Lucado

"POKOCHAĆ ŻYCIE"
ks. Mieczysław Maliński

"PROSTA DROGA DO ZDROWIA"
Stefania Korżawska

"ZDROWIE NA CO DZIEŃ"
Stefania Korżawska

------------------------------









------------------------------
WYSZUKIWARKA

środa, 18 lipca 2012

Być kobietą! Prawdziwą kobietą!

Łatwo jest być dzisiaj kobietą ...łatwą, ale trudniej jest być kobietą szlachetną - prawdziwą damą.

Dwa banalne (a jednak...) przykłady błędnego myślenia współczesnych niewiast. Zaczerpnięte z pewnych stron internetowych... .

 

1 przykład

Po opisaniu sposobu ubierania się, wykonywania makijażu, doboru biżuterii, sposobu zachowywania się nagle na samym końcu pewnej strony znalazłam takie stwierdzenie: „Mężczyznom również podobają się kobiety inteligentne”.

Pomyślałam sobie „O Boże!”, nie dość, że znalazło się to na samym końcu „hierarchii wartości” to jeszcze to słowo „również” jakby ktoś chciał powiedzieć „wystarczy, że wyglądasz sexi, ale jeśli przy okazji będziesz inteligentna to... w sumie bez różnicy. To tylko taki dodatek”.

 

2 przykład

 Tekst ze strony: „Kiedyś moja koleżanka uważała,  że jest nieatrakcyjna, nie podoba się mężczyznom i nie czuje się pożądana. Koleżanka udzieliła jej rady, żeby zmieniła swój stosunek do siebie, ponieważ jest ładną kobietą i za bardzo krytycznie się ocenia. Doradziła jej, całkowitą metamorfozę: zmianę fryzury, makijażu, dzięki czemu poczuła się pewniej. Poszły na imprezę, gdzie zobaczyła, jak wszystko się zmieniło. Już nie stała sama pod ścianą, co chwile ktoś do niej podchodził. W życiu codziennym również wiele się zmieniło, zaczęła być zauważana przez mężczyzn.„

Matko jedyna... na czym te kobiety opierają swoje poczucie wartości. Przeanalizujmy wszystko od początku... .

 Doradziła jej, całkowitą metamorfozę: zmianę fryzury, makijażu, dzięki czemu poczuła się pewniej.” - czyli nie pomogła jej dogłębnie się zmienić (duchowo, psychicznie) lecz nauczyła ją tylko, jaką maskę założyć aby wydawało jej się, że jest odmieniona. Problem jednak powróci gdy zdejmie maskę... . Nie można zmienić wnętrza oraz głębokich problemów natury psychiczno-społecznych za pomocą zmiany wyglądu... . Jeśli ta kobieta nie potrafiła czuć się dobrze z sobą bez makijażu, seksownych ubrań i modnej fryzury, to czy te zmiany pomogły jej na tyle aby mogła się tak poczuć? Czy te metamorfozy doprowadziły do uzdrowienia jej wnętrza? Nie! Nadal nie będzie umiała dobrze się czuć z sobą gdy zmyje makijaż, założy dres, a włosy napuszą się od wilgoci w powietrzu. Będzie czuła się „pewna siebie” tylko w tych maskach. To nie jest uzdrowienie.

Dalej.... „poczuła się pewnie” - wszystkie prostytutki są pewne siebie....... to nie jest sztuka być „pewną siebie”, liczy się natomiast JAKOŚĆ tej „pewności”. Być pewną siebie to nie znaczy być agresywną, wyuzdaną i poniżającą innych. Być pewną siebie to znaczy znać swoje wewnętrzne światło i rozdawać je innym. Być pewną i wierną swoim zasadom.

 (…) zaczęła być zauważana przez mężczyzn.” - bo zaczęła przypominać prostytutkę, a każdy mężczyzna ogląda się za taką.... . To raczej wstyd, a nie powód do dumy... .

 

Kobiety! Przestańcie się poniżać! Koncerty kosmetyczne i inne firmy, którym zależy na Waszym upadku nie mają pojęcia jak sprawić abyście były PIĘKNE. Oni wiedzą tylko to, co zrobić abyście były ŁATWE. Ponieważ wiedzą, że za "łatwą" obejrzy się każdy mężczyzna, a ona będzie myślała, że jest atrakcyjna, ponieważ "on się obejrzał". W ten sposób zamyka się koło kłamstwa, w którym i kobieta i mężczyzna sami nawzajem siebie oszukują. Żyją złudzeniami. Koncerny kosmetyczne oraz inne firmy mają dwa cele. 1) Sprawić aby kobieta wyglądała jak dziwka, wtedy mamy pewne, że każdy się za nią obejrzy, więc będzie myślała, że jest piękna. 2) Nie mówić kobietom prawdy lecz wmówić, że to jest "atrakcyjne" i że "są tego warte"......, a mężczyznom, że to jest "normalne" oraz "atrakcyjne".

 

Więcej na temat skromności i korzyści z niej płynących: KLIKNIJ TUTAJ

Co się stało, że Komunia Święta jest dziś przez kapłanów dawana w taki sposób, jaki widzimy co niedzielę...

czyli, na stojąco, często bez patery i w dodatku czasami przez szafarza zamiast kapłana... . O zgrozo - w niektórych krajach - Komunia podawana jest przez kobiety (!) szafarki lub jeśli już przez mężczyznę, to uczestniczą przy tym ministrantki... . Szok, a jednak.... .

Nie jestem w stanie przyjąć Komunii na stojąco..., a tym bardziej nie wyobrażam sobie aby Komunię Świętą podawała mi kobieta (!)

Coś na ten temat: KLIKNIJ TUTAJ

piątek, 08 czerwca 2012

Polecam do przeczytania... http://ks-tomasz.blog.onet.pl/DZISIEJSZY-BOG,2,ID473342006,n

lepiej bym tego nie napisała... . To taka refleksja a propos dzisiejszego dnia. Mamy oktawę Bożego Ciała, które jakby gdzieś zniknęło w tym zgiełku euro... Ale nie wszyscy... nie wszyscy szaleją... są jeszcze ludzie, którzy potrafią się na chwilę zatrzymać i ...pomyśleć. Nie mam nic do kibicowania, ale... no właśnie ale... można przesadzić.

 

A tak poza tym..... to dziś jest wspomnienie naszej wielkiej patronki Polski - św. Jadwigi. Akurat dziś... . I Akurat dziś (bo kilka dni w roku tak się dzieje) o 17:15 będzie dzwonił dzwon Zygmunta w Krakowie. Tak jakoś z tym euro to się dziwnie zbiegło...

środa, 06 czerwca 2012

Jutro Boże Ciało.

Święto Eucharystii - uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (pamiątkę ustanowienia Eucharystii obchodzimy w Wielki Czwartek, jednak Boże Ciało ustanowione zostało jako osobne święto, aby bardziej podkreślić wielkość tego daru jakim jest Komunia Święta).

polecam przeczytać: http://brewiarz.pl/czytelnia/boze_cialo.php3

piątek, 20 kwietnia 2012

Taka myśl mi dzisiaj przyszła do głowy... jak wielką władzę ma człowiek. O jakiej władzy mowa? O przebaczeniu. Kiedyś w kazaniu usłyszałam takie słowa, że:

człowiek, który nie przebacza, czyni krzywdę nie tylko swojej duszy, ale i tej osobie, której nie chce odpuścić czegoś. Brakiem przebaczenia, albo "przebaczeniem" chwilowym przyczynia się do zatwardzenia serca tej osoby.

To prawda... . Gdy pokłócimy się z kimś czujemy żal nie tylko do tej osoby, ale też do siebie, że "tacy" byliśmy. Tacy = gwałtowni, agresywni, krzykliwi itd itd itd... To wpędza nas w poczucie winy, ale i w jeszcze większą agresję wobec siebie i co za tym idzie - coraz większą niechęć do siebie. Idąc dalej tym tokiem rozumowania - czując niechęć i potępienie wobec samego siebie, zaczynamy tak podchodzić do osoby, która nas skrzywdziła.

Co jest lekarstwem? Przebaczenie... . Ale nie takie przebaczenie "no dobra już się nie gniewam, ale zapamiętam to sobie i teraz lepiej bądź grzeczny/a" lecz przebaczenie na miarę Chrystusa... całkowite odpuszczenie komuś i zapomnienie krzywdy, którą nam wyrządził. Zapomnienie w tym znaczeniu = nie rozdrapywanie po jakimś czasie. Pamiętać takie zdarzenia trzeba, ale tylko w formie "lekcji", którą Pan dopuścił na nas aby nas czegoś nauczyć, a nie w formie "karneciku", który później dowolnie wykorzystujemy aby komuś coś wypomnieć i dzięki temu być od niego "wyżej" lub móc nim w ten sposób manipulować poprzez szantaż... . To prawdziwe przebaczenie sprawia, że dajemy komuś szansę OD NOWA. Jakby zaczynał od nowej czystej kartki w zeszycie... . I wszelkie nasze uczucia wobec takiej osoby również powinny być czyste - nieskażone tamtymi emocjami z kłótni.

Jeśli ktoś nam przebaczy, ale później to rozdrapuje... lub jeśli ktoś nam przebaczy fałszywie (tylko słowami, a czynem co innego robi) nasze serce się zatwardza. Stajemy się niechętni do bycia dobrym wobec takiej dwulicowej osoby. Zamykamy się na przemianę siebie dla tej osoby. Przestajemy wierzyć, że kiedyś ta sytuacja się zmieni. I w końcu - popadamy w coraz większe potępienie i niechęć wobec siebie, oraz tej osoby... . A wystarczy szczerze przebaczyć i otrzymać takie przebaczenie.

Skąd te przemyślenia...? Dziś w radiu Niepokalanów słuchałam audycji, w której była mowa o ludziach, którym w życiu nie wyszło i mieszkali w kanałach... chodzili po śmietnikach itd. Dziś mieszkają na wynajętym i pomagają innym bezdomnym. Ale co mnie urzekło w tym wszystkim... że kobieta, o której była tam mowa, określana była jako "ordynarna, agresywna, biła ludzi, piła, paliła, miała paskudny charakter" i ......gdy dostała pomoc i wsparcie zmieniła się nie do poznania. Robi serwetki, jest ciepła i troskliwa, pomaga ludziom... . Określono ją jako "perłę", że z takiej brzydoty duchowej stała się perłą tego domu dla bezdomnych. I nikt jej nie wypomina przeszłości... ona po prostu zrozumiała coś, zmieniła się i nikt jej nie poniża za przeszłość, ani nie daje do zrozumienia, że kiedyś "kimś takim" była. Dostała niejako łaskę Nowego Życia. I stąd jej zapał do "bycia dobrą i troskliwą", bo nie jest atakowana za przeszłość... . Przebaczenie i zrozumienie ludzi uzdrowiło ją. To, że nie czuje na swoich plecach cienia przeszłości, który by jej ciążył i przypominał co dziennie, że jest "nikim", bo kiedyś była nikim..... sprawiło, że miała zapał aby się zmienić, aby być dobrą. Nie potępiasz kogoś = dajesz mu szansę na stanie się lepszym dla ciebie. Dajesz mu szansę na zmianę... .

 I tak na koniec jeszcze dopiszę.

Często słyszy się: "ale ja chciałem/am się pojednać". Prawda jest taka - gdybyś faktycznie chciał/a to byś przebaczył/a i nie robił/a "trupiej" poważnej, zagniewanej, czy innej twarzy przy spotkaniu z Twoim "wrogiem". Wielokrotnie spotyka się taką sytuację, że już chcemy coś naprawić i ta "druga" strona niby też... ale przy spotkaniu pycha bierze albo jedną, albo drugą, albo obie strony i nadąsane tylko czekają, aż wszystko samo się rozwiąże... lub aż któraś strona się "złamie", zamiast po prostu pokornie i z prostotą przyznać się do błędu (ważne!: obie strony muszą się przyznać, a nie tylko jedna), bez poniżania... . I dać sobie szansę... . Póki kimś gardzimy przy spotkaniu (bo mówić to jest zawsze łatwo o przebaczeniu, gorzej przy spotkaniu)... póty nie będzie prawdziwego pojednania. Tutaj potrzeba woli obu stron, a nie tylko jednej.

No właśnie - jak to jest? Ludzie podejmują decyzję o wspólnym życiu... po co? No właśnie po co? By nie być samotnym na starość? Bo wszyscy tak robią i nie wypada być starym/ą kawalerem/panną? Po co....?

By mieć "rodzinę"... a czym jest rodzina? Rodzina kojarzy się z dużą ilością osób... na pewno nie dwojgiem ludzi. Czy wobec tego małżeństwo bezdzietne ma szansę przetrwania?

Dlaczego wspominam o dzieciach... zauważyłam, że im dłużej nie ma dziecka w "rodzinie"... tym bardziej małżeństwo zaczyna na tym cierpieć. Nawet to "zgodne". Z biegiem lat (już tak 3 lata po ślubie np.) człowiek może nabawić się niechęci do małżonka z powodu przebytych kłótni, nieporozumień itp. Dziecko w jakiś sposób "łączy" dwoje ludzi... są sobie wtedy w szczególniejszy sposób "bliscy". Więcej się starają o "jedność". Ktoś może powiedzieć, że trzeba nauczyć się "rozmawiać" i wszystko będzie dobrze, ale czy na pewno? Czy takie życie bez "owoców" rodzicielstwa, które jest przecież piękne, może dać szczęście?

Chciałabym patrzeć jak moje dzieci rosną i wiedzieć, że przekazałam im dobre wartości. Wiedzieć, że wyrośli z nich "ludzie". To jest prawdziwe spełnienie. Nie dla towarzystwa mieć dzieci, ale aby wnieść w świat jakieś dobro. Dać światu dobrego człowieka... . Przekazać komuś cenne wartości... . To szczęście, którego nie da się porównać z innym. To coś z czego rozliczy mnie później Bóg... .

Ale to zależy od obu małżonków... .

poniedziałek, 16 kwietnia 2012
czwartek, 12 kwietnia 2012

W sobotę (14 kwietnia 2012r.) w Łodzi odbędzie się festyn Miłosierdzia Bożego "Szlakiem Faustyny". Jest to festyn na dzień przed Świętem Miłosierdzia, które w tym roku wypada 15 kwietnia. Festyn rozpocznie się o godzinie 12:00 (lub 12:30) w parku Słowackiego (dawniej Wenecja) czyli tam, gdzie Jezus po raz pierwszy objawił się świętej siostrze Faustynie. W programie koncerty.

O godzinie 15:00 odmówienie Koronki do Miłosierdzia Bożego i tuż po niej przejście do archikatedry łódzkiej - w trakcie 4 przystanki na modlitwę. Pod archikatedrą nastąpi błogosławieństwo relikwiami św. Faustyny oraz zawierzenie miasta Łodzi Miłosierdziu Bożemu. Rozdanie chlebków Miłosierdzia.

Święta siostra Faustyna od 2005r. jest patronką Łodzi.

Więcej: http://www.faustyna.lodz.pl/festyn.html

środa, 11 kwietnia 2012

Dziś mamy już środę. Ja jednak powracam do Wielkiej Soboty. Nie napisałam nic tamtego dnia i teraz chcę to uzupełnić. Napiszę bardzo krótko... .

Wielka Sobota... to dzień oczekiwania na Zmartwychwstanie Pana. Jest to dzień ciszy i skupienia. Odwiedzamy Grób Pański. To również dzień święcenia pokarmów.

Dawniej w Wielki Piątek nie było Komunii Świętej aż do wieczornej mszy w Wielką Sobotę. Teraz jest inaczej, bowiem Komunia Św. jest podawana w Wielki Piątek wieczorem, po Drodze Krzyżowej i procesyjnej adoracji Krzyża, w której ludzie podchodzą kolejno i całują Krzyż (można uzyskać odpust zupełny - pod zwykłymi warunkami). Po tym wszystkim następuje Komunia Św.

Wieczorem w Wielką Sobotę przychodzimy na mszę rezurekcyjną, w której śpiewamy już Alleluja i radujemy się ze Zmartwychwstania Pańskiego. Na tą okazję przynosimy również swoje świece z Chrztu Św., bowiem na tej mszy jest odnowienie przyrzeczeń Chrztu Św.

Niedziela... Alleluja! Alleluja! Alleluja! Pan Zmartwychwstał !!!

To tak krótko... bardzo krótko. Mam nadzieję, że pięknie przeżyliście te Święta. To jest ważniejsze, niż smakołyki i wykwintne dania na Wielkanocnym stole.

piątek, 06 kwietnia 2012

Dziś Wielki Piątek. Dzień Męki i Śmierci Pańskiej.

Już wczoraj wieczorem męka Jezusa zaczęła się w Ogrodzie Getsemani (גת שמנים - Gat Szemanim, dosłownie "tłocznia oliwek", potocznie "ogród oliwny"). Tam Jezus wewnętrznie przeżywał już Swoją Mękę i osobistą walkę z szatanem. Potem został zdradzony przez Judasza i pojmany... . Tajemne przesłuchanie i wtrącenie do więzienia. W tą noc przebywał w "ciemnicy" i tam był okrutnie poniżany, oraz bity przez tych co Go osądzili. Św. Faustyna pisze w swoim "Dzienniczku", że Pan Jezus pokazał Jej co cierpiał w ciemnicy... . Dlaczego tak mało mówi się o tym miejscu? Po prostu nic o nim nie wiemy tak naprawdę, co Jezus tam doświadczył. To było ukryte dla oczu ludzkich. Jezus wyjaśnił Św. Faustynie, że to co tam przeżywał, dotyczyło tych grzechów, które ludzie zatajają podczas spowiedzi, oraz tych wszystkich "brudnych tajemnic" ludzkich serc. Grzechów, które ludzie skrywają wewnątrz siebie przed innymi, oraz Bogiem i spychają je na dno serca ze wstydu lub pychy, mówiąc, że "to nie był grzech" albo " co to Księdza obchodzi".

Wielki Piątek... okrutna Męka Pana Jezusa, Droga Krzyżowa i przybicie do Krzyża... o godzinie 15:00 Jezus umiera na Krzyżu... .

Ludzkość została zbawiona...

Co dziś z tym zbawieniem robimy? Pamiętamy o Tym, Który nas wybawił? Mamy w ogóle świadomość od czego nas Wybawił? Gdybyśmy mieli taką świadomość... i świadomość czym jest grzech wszyscy byśmy leżeli krzyżem na podłogach w Kościele - tak mówiło wielu świętych. Brakuje nam świadomości jakim prochem i nędzą jesteśmy - to prawda co mówi św. Faustyna. Mówienie, że "jestem prochem i nędzą" nie jest poniżaniem. Trzeba inaczej na te słowa patrzeć. Trzeba zrozumieć, że to jest prawda. Bo czym sami z siebie jesteśmy? "Proch i nędza" to określenie nie odbiera nam godności jako Dzieci Bożych, wprost przeciwnie - pokazuje nam jak maleńcy jesteśmy lecz jesteśmy drobinkami Jednego Boga, Jego dziećmi. Drobinki są więc nędznie maleńkie, ale są jednocześnie częścią Boga. Nigdy Mu nie dorównamy, bo w czym? Ale jesteśmy Jego częścią i tylko Jego Chwała i Wielkość sprawia, że promieniujemy nie naszym, lecz Jego Światłem. Gdybyśmy chcieli być tak wielcy jak Bóg, wtedy byśmy "świecili" naszym "światłem" - czyli w rzeczywistości samą ciemnością, bo człowiek sam w sobie bez Boga jest niczym. Prochem i nędzą samą.

Przeżyjmy ten dzień w skupieniu. Bez telewizji, gadania o byle czym. Zatrzymajmy się nad Niepojętym. Przestańmy choć na chwilę być "najważniejsi" i nasze "ważne" sprawy odłóżmy na bok. Czy jest coś ważniejszego od Boga?

Nowenna (dzień 1)

Dziś rozpoczynamy 9 dniową nowennę, o której Jezus powiedział św. Faustynie aby ją odmawiała, by przygotować się do Święta Miłosierdzia Bożego (1 niedzieli po Wielkanocy). W nowennie tej codziennie odmawiamy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Więcej o nowennie tutaj:

http://www.faustyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=807&Itemid=1&limit=1&limitstart=1#wiecej

Przygotować się do Święta Miłosierdzia Bożego - czyli przebaczać... przebaczać... przebaczać i łączyć się Jezusem Miłosiernym. Przemieniać swoje serce i otwierać na Boga, oraz bliźnich. O Święcie Miłosierdzia:

http://www.faustyna.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=359&Itemid=76

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7