------------------------------
O BLOGU:

Blog poświęcony Bogu. Modlitwa. Przemyślenia duchowe. Zwykła codzienność, prześwietlona promieniami Miłosierdzia Bożego. Opowieść o życiu z Bogiem, oczami zwykłej mężatki. Zapraszam!

Nie wyrażam zgody na wykorzystywanie, oraz kopiowanie zdjęć z mojego bloga.

Blog istnieje od 28.02.2012r
Licznik odwiedzin:

Goście on-line:

------------------------------

KONTAKT

NAPISZ DO MNIE


------------------------------

KSIĄŻKI - POLECAM DO PRZECZYTANIA:

"DZIENNICZEK"
Św. s. M. Faustyna Kowalska

"EWA CZUJE INACZEJ"
Jacek Pulikowski

"KROKODYL DLA UKOCHANEJ"
Jacek Pulikowski

"MIEJSCE PŁCIOWOŚCI W MIŁOŚCI"
Jacek Pulikowski

"JAK WYGRAĆ KOBIECOŚĆ. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Marek Dziewiecki

"JAK WYGRAĆ MACIERZYŃSTWO. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Jadwiga i Jacek Pulikowscy

"JAK WYGRAĆ MAŁŻEŃSTWO. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Mariola i Piotr Wołochowiczowie

"JAK WYGRAĆ OJCOSTWO. INSTRUKCJA OBSŁUGI"
Jacek Pulikowski

"O KOBIECOŚCI"
Jadwiga Pulikowska

"JAK BUDOWAĆ WIĘZI W RODZINIE"
Jacek Pulikowski

"OJCIEC REAKTYWACJA
Czyli jak silny facet buduje silną rodzinę
"
Jacek Pulikowski
o. Zdzisław Wojciechowski
Mariusz Tyczyński

"O NAŚLADOWANIU CHRYSTUSA"
Tomasz a' Kempis

"MAMO, TO MOJE ŻYCIE"
H. Cloud, J. Townsend

"WIELORYB NIE MOŻE LATAĆ"
Max Lucado

"POKOCHAĆ ŻYCIE"
ks. Mieczysław Maliński

"PROSTA DROGA DO ZDROWIA"
Stefania Korżawska

"ZDROWIE NA CO DZIEŃ"
Stefania Korżawska

------------------------------









------------------------------
WYSZUKIWARKA

piątek, 18 maja 2018

Kiedy próbujesz wejść na drogę świętości. Na drogę prawego, dobrego życia, a inni zaczynają wytykać Ci twoje dawne błędy, cytują złe słowa, poniżają twoje całe dotychczasowe życie. Przypomnij sobie wtedy Szawła, który stał się Pawłem. Każdy święty miał swoją przeszłość, nie zawsze czystą i białą jak śnieg; a każdy grzesznik ma swoją przyszłość, którą powinien jak najlepiej wykorzystać, nie patrząc na ludzi krzyczących wokoło. Tylko Bóg zna twoje serce. Nawet, jeśli na drodze nawrócenia wiele razy się potkniesz, powiesz coś złego, lub coś co inni odbiorą inaczej lub źle i zaczną cię wytykać, poniżać, atakować. To czy oni są święci i bez grzechu? A jeśli uważają siebie za chrześcijan, to czy ich postawa jest chrześcijańska? Prawdziwie wierzący i praktykujący chrześcijanin nigdy cię nie zaatakuje w chamski sposób. Nie wyśmieje i nie poniży. Nie zrobi publicznej debaty na twój temat i temat twoich błędów, nie będzie obgadywać. A zwłaszcza jeśli widzi, że jesteś na tej samej drodze co on - idącej w kierunku Boga. Jeśli już miałby coś powiedzieć, pouczyć, to na pewno kulturalnie i na poziomie, z sercem i miłością. Najlepiej na osobności.

Tak... ja też tak czasami nie potrafię. Ileż w nas pychy i zarozumialstwa, a zdaje się nam, że już tyle wiemy i jesteśmy tacy dorośli i mądrzy. A stoimy na samym początku drogi do Nieba.

Jak to psalmista mówi: "(...) a miłości bym nie miał, byłbym niczym (...)". Życie, bez miłości okazywanej drugiemu człowiekowi, jest właśnie niczym.

Często też jest tak, że idąc dobrą drogą, za bardzo rozpraszamy się wokoło, chcąc podzielić się nią (doświadczeniami, zdobytą wiedzą, przemyśleniami itp.) z innymi. Nie jest to złe, ale często w tym rozproszeniu nie zwracamy uwagi na to, do kogo mówimy. Pan Jezus wyraźnie nas pouczył, aby nie rzucać pereł przed wieprze. U Heroda milczał – jak to wytłumaczył św. Faustynie, właśnie dlatego, żeby pouczyć nas, że z głupcami nie wchodzi się w żadną dyskusję. Z niektórymi ludźmi, po prostu nie da się normalnie przeprowadzić dialogu. Jeśli jest jakiś spór, albo prośba o wydanie opinii, a my (w rozmowie z takim „głupcem”) powiemy coś, co jest niezgodne z myślą tej osoby – wtedy wybucha ona gniewem, zamiast przemyśleć sprawę. Nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi. Aby wyjść z takiej rozmowy cało i w miłej atmosferze, musielibyśmy sprzedać swoją duszę i zgodzić się z rozmówcą we wszystkim, co by nam powiedział.

Dzisiejszy świat jest już tak podzielony, że nawet wśród osób wierzących spotykamy rozdźwięk i kłótnie. Na przykładzie odzieży. Jedna osoba wierząca będzie rozumiała fakt, że nieskromny strój to taki, jaki dzisiaj widzimy na ulicach (legginsy, krótkie spódniczki), a inna oburzy się i powie, że to stwierdzenia ze średniowiecza i trzeba iść z duchem postępu, a Bóg i tak nas kocha takimi jakimi jesteśmy... . Tak na przykład w wielu szkołach katolickich mamy spódniczki przed lub ledwo za kolano. I teraz nasuwa się pytanie, czy mam prawo to oceniać? - oczywiście, że tak. Każdy człowiek może się mylić. Czy osoba duchowna się nie myli? Jakże pyszne byłoby to stwierdzenie. Również siostra przełożona może czasami się pomylić. „Jedni drugich napominajcie”. Trzeba rozmawiać, przedstawiać swoje opinie i obawy zwłaszcza wtedy, gdy wg nas coś straciło na swojej „świętości” i „czystości”, a wcześniej było inne, bardziej szlachetne. „Ślepo” można iść tylko za Jezusem. Jeśli chodzi o ludzi, to apostoł nas przestrzega w Liście do Galatów (Ga 1, 7-9): „7 Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. 8 Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! 9 Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!„. Chodzi tutaj o Ewangelię, ale z tego jasno wynika, że jeśli nawet sam papież zacząłby głosić herezje, mam prawo je odrzucić. Tak więc „ślepo” mogę iść tylko za Jezusem, a resztę pochodzącą od ludzi należy uważnie słuchać, przyglądać się i myśleć, oceniając wg sumienia, a nie „ducha postępu”.

To takie moje ostatnie przemyślenia...

poniedziałek, 14 maja 2018

Żywot i Bolesna Męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Maryi wraz z Tajemnicami Starego Przymierza. Według widzeń bł. Anny Katarzyny Emmerich z zapisków Klemensa Brentano // bł. Anna Katarzyna Emmerich

Kupiłam, czytam i jestem pod wieeeelkim wrażeniem. Jest to bardzo ciężka, w sensie szczegółów, księga. Obszerne opisy, wyjaśnienia, nieznane historie. Coś pięknego jeśli chodzi o uzupełnienie Pisma Św. Polecam :)

Tutaj opis ze strony sklepu sanctus:

Książka ta uważana jest, po Piśmie Świętym, za jedną z najlepszych w dwutysięcznej historii chrześcijaństwa! To wielka Łaska Boża na obecne czasy! Skierowana nie tylko do wierzących, aby jeszcze bardziej ożywili i pogłębili swoją wiarę i miłość do Boga, ale do wszystkich ludzi, wykształconych i prostych, odłączonych od Kościoła Katolickiego jak i niewierzących w Boskie i odkupieńcze posłannictwo Chrystusa. To unikalne, jedyne w Polsce wydanie zawiera opis wszystkich nadprzyrodzonych wizji słynnej na cały świat niemieckiej stygmatyczki, błogosławionej Anny Katarzyny Emmerich.

Dzięki specjalnej Łasce Bożej widziała całe dzieło stworzenia i odkupienia, stworzenie Aniołów, Raju, Adama, Ewy i ich upadek, oraz jak Bóg przez wielkich Proroków Starego Testamentu przygotowywał ludzkość na przyjście Jezusa. Widziała też początki Kościoła i przyszłe Jego zmagania z Szatanem aż do końca czasów. Dowiadujemy się o wydarzeniach i wielkich postaciach ze Starego jak i Nowego Testamentu oraz podróżach apostolskich Jezusa o których nie ma wzmianki w Piśmie Świętym i Tradycji. Objawiona jej działalność nauczycielska i cudotwórcza Jezusa aż do Jego Wniebowstąpienia, może być wielką pomocą dla kapłanów w ich pracy duszpasterskiej.

Fenomen tej książki polega na tym, że nikomu nie udało się tak realistycznie ukazać zarówno Bóstwo jak i człowieczeństwo Chrystusa. Nikt tak realistycznie i w całej swojej głębi (poza Matką Bożą), widzianej od strony historycznej jak i duszy Jezusa, nie miał objawionej Jego wstrząsającej Męki, która zainspirowała Mela Gibsona, twórcę najlepszego w historii chrześcijaństwa filmu religijnego "PASJA", który tylko w małej cząstce oddaje to co zostało tutaj opisane! Nie mając żadnego wykształcenia i nie będąc nigdy w Palestynie wprawiła w zdumienie wielu uczonych, większą od nich samych, znajomością bohaterów biblijnych, faktów historycznych i miejscowości na przełomie tysięcy lat. Szczęśliwi ci, którzy czytają to dzieło!

Wydanie opracowane na podstawie II wydania Spółki Wydawniczej Karola Miarki w Mikołówie z roku 1927, posiada IMPRIMATUR V. I. 33/27.

niedziela, 13 maja 2018

Zapraszam do przeczytania mojego posta na temat długich spódnic wiosennych, letnich, jesiennych i zimowych.

A tutaj znajdują się zdjęcia niektórych moich spódnic.

poniedziałek, 06 listopada 2017

Obietnice... to coś więcej niż tylko słowa. To zaufanie do drugiej osoby, wiara że jej zależy, że nie zdradzi, nie zawiedzie. Bóg również dawał ludziom obietnice - Adamowi i Ewie w raju dał obietnicę zbawienia ludzkości, Mesjasza; po potopie również, dał Noemu i wszystkim ludziom obietnicę, że nie zniszczy już Ziemi potopem. Wyobraźmy sobie co by było, jak byśmy się czuli... gdyby Bóg nas zawiódł. Gdyby złamał obietnicę... ponownie zesłał potop, jeden, drugi, trzeci.... a ostatecznie nie zesłał Syna Bożego. Jak straszny byłby to Bóg.

My jesteśmy co prawda omylni, ale czy to daje nam prawo do ciągłego powtarzania tego samego błędu? Wobec siebie - niech i do śmierci to trwa, ale wobec kogoś? Trzeba wybaczać, ale czy trzeba być naiwnym i dać się w nieskończoność oszukiwać? Bo ktoś obiecał i dalej robi co robił... Ktoś, kto obiecuje i ciągle zawodzi, jest po prostu osobą, której nie zależy na tej drugiej stronie. A skoro nie zależy... to rani i krzywdzi ile wlezie, obiecując ciągle poprawę... . Co zrobić? Przed ślubem - odejść. A po ślubie? Trwać... ale już w milczeniu, bo słowa nic nie dają.

Człowiek po raz kolejny, nie wierząc w to co się dzieje, zastyga w milczeniu, przerywa pracę i po prostu cierpi. Przerywa krojenie warzyw na zupę i po prostu chce pocierpieć, popatrzeć przez okno, może zapłakać cicho. Ale... co zrobić, gdy ktoś nie daje milczeć, zaczepia z uśmiechem... jak w psychodelicznym kabarecie, albo zaczyna z agresją reagować. Ostatecznie mówiąc absurdy, że to ty niby zaczepiasz (sic!) i jesteś lekko mówiąc nie halo - bo co? bo milczę? Ostatecznie, gdy doprowadzi cię do nerwów i łez, po prostu mówi "rób swoje", wskazując na marchewki... .

Było o złamanych obietnicach, a skończyło się na oziębłości. W sumie jedno z drugim się łączy, bo normalnie myślący i "czujący" człowiek, wykazuje zainteresowanie, empatię i potrafi wczuć się w czyjś ból. Zastanawia się co złego zrobił itp. itd. Psychopata nie myśli... on działa. Niestety wyłącznie destrukcyjnie.

Poprzedni post i ten obecny są takimi moimi przemyśleniami, dotyczącymi tego co widzę i słyszę w świecie. Gdy patrzę na małżeństwa, ile tak naprawdę jest szczęśliwych i prawdziwych, ile z rozsądku lub pieniędzy, a ile z przypadku lub niewiedzy/głupoty. Takie to smutne, gdy czytam w Piśmie (1 list do Koryntian - 7,10-16):

Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan2: Żona niech nie odchodzi od swego męża! 11 Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony. 12 Pozostałym zaś mówię ja, nie Pan: Jeśli któryś z braci ma żonę niewierzącą i ta chce razem z nim mieszkać, niech jej nie oddala! 13 Podobnie jeśli jakaś żona ma niewierzącego męża i ten chce razem z nią mieszkać, niech się z nim nie rozstaje! 14 Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez "brata"3. W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte3. 15 Lecz jeśliby strona niewierząca chciała odejść, niech odejdzie! Nie jest skrępowany ani "brat", ani "siostra" w tym wypadku4. Albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg. 16 A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża? Albo czy jesteś pewien, mężu, że zbawisz twoją żonę?

Dlaczego to smutne? Bo jest tam napisane "albowiem do życia w pokoju powołał nas Bóg", a wcześniej jest mowa o tym, że on niewierzącego/ej męża/żony można odejść. Czyli wynika z tego, że nie da się w pokoju żyć z niewierzącym/cą. Jak jednak w dzisiejszych czasach wygląda wierzący / niewierzący? Czy wierzący to ten, który chodzi do Kościoła w Niedzielę? Czy może coś więcej... . Sprawa niby oczywista; jednak jak wielu jest dzisiaj takich katolików, którzy odmawiają różaniec, modlą się, a jednocześnie zdradzają, niszczą i katują... . Gdzie tu logika tych ludzi, gdzie ich mądrość, serce? Czy takie małżeństwo nie jest już przesadą? Dawniej święte żony, które cierpiały przy katach mężach miały sytuację prostą - mąż jest zły, a ona się modli; on się nie nawraca, a ona cierpiąc zostaje świętą - lub - on się nawraca i oboje są święci. Nie ma tu miejsca na rozdźwięk. Jest czarne i białe. A co zrobić gdy ktoś jest niby "wierzący", ale katuje. Nawrócony powinien przynajmniej nie krzywdzić, zwłaszcza fizycznie. Dziś nie ma prawdziwej wiary... to jest po prostu apokalipsa.

sobota, 14 października 2017

Brak reakcji, czyli po prostu milczenie. Zazwyczaj kojarzy się to z błędami wychowawczymi i tematyką dzieci, jednak w tym poście chciałam napisać o braku reakcji ze strony dorosłych - w stosunku do innych dorosłych. Najbardziej mam tu na myśli żonę/męża.

Czy brak reakcji może zabić? Na pewno brak reakcji w wypadku jakiegoś zdarzenia - nagły wypadek, lub choroba. Ale to się tyczy również uczuć. Jeśli ktoś nagminnie nie reaguje, jest oziębły, obojętny... zwłaszcza kiedy ktoś płacze (z powodu tej oziębłej osoby), przekręca fakty, odbija przysłowiową piłeczkę, to jest to po prostu okrutne. Taki człowiek jest jak maszyna. Nic nie czuje, prócz złości i chęci jej wyładowania na kimś. Nigdy nie mówi "przepraszam" z własnej woli, nigdy sam pierwszy się nie odezwie, nie wyjaśni. Jedyne wyjaśnienia jakie mówi, są zawsze w tonie krytycyzmu, ataku lub ironii. Nie by się pogodzić i wyjaśnić sprawę, ale aby udowodnić swoją rację i upodlić drugą stronę.

Czy taki człowiek może być przyjacielem? Człowiek, który zachowuje się jakby był zupełnie obcy. Czy żona kogoś takiego, która czuje się jak mebel w mieszkaniu, musi to znosić? Jako katoliczka co powinna zrobić? Czy tylko cierpieć i biernie pozwalać na piekło w domu i patrzeć jak dziecko uczy się tej oziębłości? Nic nie mówić? Nie komentować, bo samo "umrze"? Nie umrze... reakcja lub brak reakcji na takie osoby nic nie daje... . To jak walić głową w beton.

Obojętność jest chyba gorsza od alkoholizmu w domu, ponieważ na to nie ma paragrafu... nikt Cię nie przyjmie do domu samotnej matki z powodu znęcania się psychicznego... bo tego nie widać, tak jak siniaka. Nikt tego nie widzi, nie zauważa... jak Cię to zabija od wewnątrz.

Jeszcze gorzej, kiedy spotyka cię to ze strony ostatniej osoby, która została ci na świecie. Kiedy masz depresję, jakiś dołek życiowy lub bytowy, nie masz rodziny ani przyjaciół, a ten ostatni człowiek okazuje się twoim katem.

środa, 04 października 2017

Jest ważna sprawa, tutaj więcej na ten temat - rozaniecdogranic.pl

Chodzi o omodlenie granic Polski w dniu 7 października 2017. Organizowane są wyjazdy do Kościołów stacyjnych na granicach naszego kraju. Wszystko w związku z wydarzeniami na świecie. Kto nie może jechać, niech się włączy w modlitwę u siebie w parafii.

Mówcie innym!

piątek, 29 września 2017

Ostatnio pisałam o odzieży katolickiej dla kobiet. Chciałabym dodać jeszcze kilka słów na ten temat.

Czy w dzisiejszych czasach, ciężko jest kupić przyzwoitą odzież katolicką? Mówię tu zwłaszcza o młodych kobietach... ponieważ starsze panie mają z tym mniejszy problem. Ja jestem osobą szczupłą i przyznam szczerze, że ciężko było mi kupić niektóre rzeczy, zwłaszcza długie spódnice (te grube i toporne ;-) są przeważnie w rozmiarach L, XL, XXL itd... ). Jednak nie jest to niemożliwe. Wystarczy cierpliwość i wolny czas. Ja kupuję używane rzeczy na allegro. Wychodzi o wiele taniej. Co mi nie pasuje lub ciężko jest kupić, poprawiam na maszynie do szycia (skracam długie rękawy do długości 3/4 "za łokieć" lub zwężam spódnicę do swojego rozmiaru - jeśli nie było mojego, a spódnica była bardzo fajna ;-) ). Jeśli nie masz maszyny, możesz iść do punktu krawieckiego i też dokonać takich "poprawek". Wszystko da się zrobić... tylko niestety potrzeba na to dużo czasu, czego młodej matce często brakuje. Szukanie na allegro bywa wyczerpujące :-/ Jednak nie poddawajmy się :)

To tyle na dziś :)

sobota, 19 sierpnia 2017
Aby przejść do wpisu, kliknij poniższy link "więcej"
środa, 23 listopada 2016

Zerwany kłos to tytuł filmu, który powstał dzięki fundacji o.Tadeusza Rydzyka. Film opowiada historię bł. Karoliny Kózkówny. Nie widziałam tego filmu, ale moim marzeniem jest aby go obejrzeć. Natomiast już teraz jestem pod wrażeniem muzyki z tego filmu! Muzyka piękna, choć troszkę przypomina mi Rubika, a Jego utwory choć ładne to jednak nie do końca lubię taki styl. Jednak słowa tej piosenki.... jakże prawdziwe i myślę, że dotyczą wielu z nas... .

"Twórcami filmu są studenci i absolwenci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, a także wyrastający z niej pracownicy TV Trwam" - http://www.zerwanyklos.pl/

No i proszę... takie piękne rzeczy potrafią robić nasi, a mało kto to docenia.

 

środa, 06 kwietnia 2016

Tak jeszcze na koniec..... oto przysięga Hipokratesa (który nie był przecież Chrześcijaninem ;) a co przysięgał.... zobaczcie sami poniżej. Czy to ma jakikolwiek związek z współczesnymi lekarzami, którzy są za zabijaniem dziecka...... ?

Oryginalny tekst przysięgi Hipokratesa:

"Przysięgam na Apollina, lekarza, na Asklepiosa, Hygieę i Panaceę oraz na wszystkich bogów i boginie, biorąc ich za świadków, że wedle mej możności i zdolności będę dochowywał tej przysięgi i tego zobowiązania.
Mistrza mego w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami, będę się dzielił z nim swym mieniem i na żądanie zaspokajał jego potrzeby; synów jego będę uważał za swych braci i będę uczył ich swej sztuki, gdyby zapragnęli się w niej kształcić, bez wynagrodzenia i żadnego zobowiązania z ich strony; prawideł, wykładów i całej pozostałej nauki będę udzielał swym synom, synom swego mistrza oraz uczniom, wpisanym i związanym prawem lekarskim, poza tym nikomu innemu.
Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy.
Nikomu, nawet na żądanie, nie podam śmiercionośnej trucizny, ani nikomu nie będę jej doradzał, podobnie też nie dam nigdy niewieście środka na poronienie.
W czystości i niewinności zachowam życie swoje i sztukę swoją.
Nie będę kroił, nawet cierpiącego na kamień, lecz pozostawię to mężom, którzy rzemiosło to wykonują.
Do jakiegokolwiek wejdę domu, wejdę doń dla pożytku chorych, wolny od wszelkiej chęci krzywdzenia i szkodzenia, jako też wolny od pożądań zmysłowych, tak względem niewiast jak mężczyzn, względem wolnych i niewolników.
Cokolwiek bym podczas leczenia czy poza nim w życiu ludzkim ujrzał czy usłyszał, czego nie należy rozgłaszać, będę milczał, zachowując to w tajemnicy.
Jeżeli dochowam tej przysięgi i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w życiu i pełnieniu swej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy; w razie jej przekroczenia i złamania niech mię los przeciwny dotknie.
"

Co na to dzisiejsi lekarze? Brak komentarza..... .

Współczesna wersja:

"Przyjmuję z szacunkiem i wdzięcznością dla moich Mistrzów nadany mi tytuł lekarza i w pełni świadomy związanych z nim obowiązków przyrzekam:
obowiązki te sumiennie wypełniać;służyć życiu i zdrowiu ludzkiemu;według najlepszej mej wiedzy przeciwdziałać cierpieniu i zapobiegać chorobom, a chorym nieść pomoc bez żadnych różnic, takich jak: rasa, religia, narodowość, poglądy polityczne, stan majątkowy i inne, mając na celu wyłącznie ich dobro i okazując należny im szacunek;nie nadużywać ich zaufania i dochować tajemnicy lekarskiej nawet po śmierci chorego;strzec godności stanu lekarskiego i niczym jej nie splamić, a do kolegów lekarzy odnosić się z należną im życzliwością, nie podważając zaufania do nich, jednak postępując bezstronnie i mając na względzie dobro chorych;stale poszerzać swą wiedzę lekarską i podawać do wiadomości świata lekarskiego wszystko to, co uda mi się wynaleźć i udoskonalić.Przyrzekam to uroczyście!"

Do poczytania: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/F/FE/imago201202-hipokrates.html

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7